Br. Bolesław Król SJ - BRACISZEK ur. 31 marca 1929 r., zm. 21 stycznia 2019 r.

Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił w Belgii (Arlon) dnia 14 sierpnia 1951 roku. Po sześciu miesiącach postulatu, w roku 1952, został skierowany do nowicjatu w Irlandii. Marzył wówczas o pojechaniu na misje do Zambii. Nowicjat, przedłużony chorobą, ukończył w roku 1955 i pierwsze śluby złożył 8 września 1955 w Emo (Irlandia) na ręce o. Donalda O’Sullivana. Słabe zdrowie nie pozwoliło mu na wyjazd na misje i następne cztery lata spędził w różnych domach w Irlandii pracując głównie w refektarzu.

Dnia 30 kwietnia 1959 roku został skierowany do nowo otwartej placówki w Londynie przy Walm Lane, gdzie przebywał do 2012 roku posługując we wspólnocie, pracując w kuchni i dbając o zaopatrzenie.

Trzecią probację odbył w Irlandii i ostatnie śluby złożył w Londynie 15 sierpnia 1967 roku na ręce o. Tadeusza Spornego SJ. W 2012 roku, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, powrócił do Polski i przebywał w Kolegium w Gdyni, gdzie modlił się za Kościół i Towarzystwo.

Dzięki pełnemu życzliwości, cierpliwości i wyrozumiałości stosunkowi do ludzi, zyskał bardzo duży szacunek i sympatię wśród parafian. Jego dobra pamięć, znajomość Pisma Świętego i zainteresowanie aktualnymi wydarzeniami w świecie czyniły z niego niewyczerpane źródło informacji.

Zmarł w Gdyni 21 stycznia 2019 roku. Odszedł do Pana w 90. roku życia i 68. roku powołania zakonnego. Niech Zmartwychwstały Pan będzie mu nagrodą na wieki.

——————————————–

W wywiadzie udzielonym dla polonijnej prasy w Londynie tak w 2009 roku odpowiada na pytanie dziennikarza: Kiedy u Brata zrodziło się powołanie zakonne?

„Gdy pracowałem w kopalni, miałem wypadek, po którym musiałem przejść poważną operację kręgosłupa. Konieczny był przeszczep kości z nogi do kręgosłupa. Operacja udała się, ale nastąpiły komplikacje związane z długotrwałym leżeniem. W szpitalu przebywałem ponad rok. W tym czasie zostałem przeniesiony do innego szpitala, w którym pracowały Siostry Szarytki. Mój stan był dość poważny i pomimo przyjmowania wielu lekarstw nie poprawiał się. Byłem już tym zmęczony. Postanowiłem więc powierzyć swoje zdrowie Jezusowi Ukrzyżowanemu, którego wizerunek miałem przed sobą na ścianie. Obiecałem Chrystusowi, że jeżeli wyzdrowieję to pójdę do zakonu. Wtedy Pan Jezus wziął mnie na słowo i po krótkim czasie zjawił się lekarz, który zlecił zmianę sposobu leczenia. W ten sposób szybko powróciłem do zdrowia. Gdy doszedłem do siebie, wróciłem do miejsca, w którym pracowałem, aby po załatwieniu koniecznych spraw wstąpić do zakonu.”