Rozważania wokół Relacji końcowej Synodu o rodzinie

Konferencja wygłoszona podczas Kursu Wiedzy Religijnej przez ks. prof. Dariusza Kowalczyka SJ

Temat w pewnym sensie nieaktualny, bo czekamy na postsynodalną adhortację apostolską papieża Franciszka.

Przypomnijmy:

Najpierw rozpisano ankietę na temat rodziny – chodziło o danie głosu różnym środowiskom. Sesja nadzwyczajna odbyła się w październiku 2014 roku. Po tej sesji ukazał się tekst, relacja synodalna: „Wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji”.

Sesja zwyczajna odbyła się w październiku 2015 roku. Na koniec opublikowano Relację końcową pt. „Misja i powołanie rodziny w Kościele i w świecie współczesnym”. Pomiędzy jedna a druga sesją wyszedł dokument „Instrumentum laboris” mający taki sam tytuł, co późniejsza, wspomniana Relacja końcowa.

Kondycja rodziny w świecie – Co robić?

Synod próbował najpierw opisać sytuacje rodziny w świecie wskazując na różne uwarunkowania: antropologiczne, kulturowe, społeczne i ekonomiczne. Z jednej strony mniej małżeństw, mniej dzieci, z drugiej strony ubóstwo i przemoc, które uderzają głównie w rodzinę.

Dane GUS - na przełomie lat 80. i 90. ub. wieku w Polsce rocznie zawierano ok. 250 tys. nowych małżeństw. W 2013 r. było ich nieco ponad 180 tys. Coraz później zawieramy małżeństwa - pan młody ma średnio 29 lat, panna młoda - 27 - wynika z danych GUS. Z wyliczeń GUS wynika, że od kilkunastu lat zwiększa się liczba dzieci rodzących się w związkach pozamałżeńskich. O ile na początku lat 90. ub. wieku w takich związkach rodziło się ok. 6-7 proc. dzieci, w 2000 r. - ok. 12 proc., to w roku 2013 było ich już ponad 23 proc.

To jednak niewiele w porównaniu z innymi krajami UE, w których systematycznie wzrasta ilość takich dzieci. W krajach skandynawskich oraz we Francji, Estonii, Słowenii, Bułgarii i Belgii jest to ponad 50 proc., a w Islandii już 60 proc.

Stabilna w Polsce jest natomiast liczba rozwodów. Od 2008 r. rozpada się każdego roku średnio 65-66 tys. par. Dla porównania – w 2000 r. było ich niespełna 43 tys.

To nie jest tylko tak, że tak się po prostu dzieje, bo czasy się zmieniają. Te procesy są wręcz generowane przez polityków, media, szkołę…. Chodzi o to, co zawsze – lepszy świat… Tradycyjna rodzina jest opresyjna – twierdzą współcześni ulepszacze świata. Dalekosiężnym celem ideologów inżynierii społecznej jest stworzenie takiej sytuacji, w której rodzina: tata, mama, dzieci, będzie całkowicie osłabiona i rozproszona. W jej miejsce wejdą bardzo różne byty społeczne, począwszy od singli, a na wszelakich komunach, gdzie jest wielu rodziców jednego dziecka, skończywszy. Dzieci będą produkowane przy pomocy coraz to bardziej wyszukanych technik biomedycznych. Państwo miałoby równo wspierać wszystkie, również najbardziej dziwaczne komórki społeczne, i regulować prokreację. Takim zdekomponowanym społeczeństwem europejskiemu, a w przyszłości światowemu, super-rządowi łatwo byłoby manipulować. Wszystko po to, by zbudować wbrew Stwórcy nowego człowieka i nowy świat, co sugerował już pierwszym rodzicom szatan w raju: „Tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”.

Co robić?

W perspektywie społeczno-politycznej mamy 3 postawy:

- być aktywnym, sprzeciwiać się pewnym ideologiom i proponować swoją wizję (w imię Ewangelii i ludzkiej natury);

- siedzieć cicho, nie wchodzić w konflikt, zajmować się takimi sprawami, jaki globalne ocieplenie;

- popierać np. małżeństwa homoseksualne, bo to nieunikniony proces dziejowy, a poza tym to rozwiązania dobre ze społecznego punktu widzenia, choć niekoniecznie zgodne z nauką Kościoła (tak myśli tzw. katolewica).

Zacytujmy kilka wypowiedzi Jana Pawła II i Ratzingera/Benedykta XVI

1. „Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny na płaszczyźnie im właściwej. […] W przypadku, gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa, przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw, i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy, tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności, jest czynem poważnie niemoralnym” (Kongregacja Nauki Wiary, Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi, 2003, nr 10).

2. „Gdy dochodzi do konfrontacji polityki z zasadami moralnymi, które nie mogą być uchylone, […] zadanie katolików staje się szczególnie ważne i odpowiedzialne. […] Niedopuszczalne są jakiekolwiek próby prawnego zrównania z rodziną innych form współżycia ani też prawnego uznania owych form” (Nota doktrynalna Kongregacji Nauki Wiary o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym, 2002 nr 3).

3. „Specyficznym zadaniem laikatu jest udział w życiu publicznym i w polityce. Kościół nie utożsamia się z żadną partią, wspólnotą polityczną ani systemem politycznym, natomiast przypomina zawsze, aby świeccy zaangażowani w życiu publicznym dawali odważne i czytelne świadectwo wartościom chrześcijańskim. Mają je głosić i bronić ich, gdy zostaną zagrożone. Będą to czynić na forum publicznym, zarówno w debatach gremiów politycznych, jak i w mediach” (Benedykt XVI podczas spotkania z polskimi biskupami przybyłymi do Watykanu w grudniu 2005 roku z wizytą ad limina).

4. „W tej sprawie [wizji małżeństwa i rodziny] Kościół nie może ulegać naciskom pewnego typu kultury, nawet jeśli jest ona rozpowszechniona i czasem agresywna. […] Trzeba wykonać wielki wysiłek, aby należycie uzasadnić stanowisko Kościoła, podkreślając zwłaszcza, że nie próbuje on narzucić niewierzącym poglądów wynikających z wiary, ale interpretuje i chroni wartości zakorzenione w samej naturze ludzkiej” (List apostolski Novo millennio ineunte Jana Pawła II, nr 47, 51).

Jan Paweł II stwierdza też: należy raczej zabiegać o to, aby dzięki jak najpełniejszej formacji ewangelicznej chrześcijańskie rodziny potrafiły coraz bardziej przekonywująco ukazywać, że możliwe jest przeżywanie małżeństwa w sposób całkowicie zgodny z zamysłem Bożym oraz z prawdziwymi potrzebami dzieci – samych małżonków, a nade wszystko dzieci.

A co robić wewnątrz Kościoła?

Dwie drogi:

  1. ułatwić życie w imię miłosierdzia (komunia dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach itp.);
  2. nie odrzucać ludzi, ale trwać przy zasadach, nawet za cenę stania się małą trzódką…

Ta pierwsza droga miałaby być otwarta i duszpasterska, a ta druga dogmatyczna. Uważam, że jest akurat odwrotnie. Rozmywanie prawd wiary w dłuższej perspektywie nigdy nie przynosi dobrych owoców duszpasterskich. Popatrzmy na niektóre wspólnoty protestanckie, który już wszystko poluzowały. Stają się nikomu niepotrzebne!

Kilka tematów do podjęcia w duszpasterstwie małżeństw i rodzin:

1. Jakość przygotowania narzeczonych (czas, jakość katechez, przygotowywanie liderów)

2. Małżeństwo sakramentalne nie za wszelką cenę. Czasem uczciwiej jest poprzestać na ślubie cywilnym.

Mamy bardzo poważny problem jeśli chodzi o ludzi młodych, ich wiarę i owocność w łaskę płynącą z sakramentu małżeństwa – mówi ks. dr Drąg.

3. Duszpasterstwo małżeństw i rodzin (grupy, stowarzyszenia, ruchy) – mniej akcji, a więcej codziennej, zwykłej pracy

4. Docenić zwykłe, normalne rodziny katolickie (na nich się skoncentrować), co nie znaczy, że nie dostrzegać innych sytuacji. „Duszpasterstwo rodzin to nie tylko domy samotnych matek, działania pro-life, troska o osoby samotne i rozwiedzione, ale przede wszystkim troska o normalne, zwykłe małżeństwa, które są podstawą wszystkiego tego, co dzieje się w Kościele” – podkreśla ks. dr Przemysław Drąg, Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

5. Konkretna pomoc dla rodzin wielodzietnych (w 2014 nie było wzmianki o wielodzietnych w relacji po pierwszej połowie synodu).

6. Większy nacisk na formacje kapłanów ku duszpasterstwu rodziny, a z drugiej strony zapraszanie rodzin do formacji kapłańskiej

„Zwłaszcza seminaria duchowne w swoich programach formacji ludzkiej, duchowej, intelektualnej i duszpasterskiej muszą przygotować przyszłych kapłanów do stawania się apostołami rodziny. W formacji do posługi święceń nie można lekceważyć rozwoju emocjonalnego i psychologicznego, także uczestnicząc bezpośrednio w odpowiednich kursach. Programy i kursy formacyjne przeznaczone dla osób pracujących w duszpasterstwie powinny uczynić je zdolnymi włączyć sam program przygotowania do małżeństwa w szerszą dynamikę życia kościelnego. W czasie formacji niech kandydaci do kapłaństwa żyją odpowiednie okresy czasu z własną rodziną i niech będą prowadzeni w nabieraniu rodzinnego doświadczenia duszpasterskiego, aby zdobyć odpowiednią znajomość aktualnej sytuacji rodzin. Obecność osób świeckich i rodzin, a zwłaszcza obecność kobiet w formacji kapłańskiej sprzyja docenieniu różnorodności i komplementarności różnychpowołań w Kościele” (Relacja końcowa, nr 61)

7. Kryzys figury ojca. Duszpasterstwo mężczyzn.

8. Organizowanie się katolickich małżeństw w walce o prawa rodziców i rodziny – m.in. odrzucenie ideologii gender w szkołach.

Rodzina – wychowanie dzieci – szkoła

Szkoła świecka? Neutralna? Wyznaniowa?

Normalna! To znaczy zróżnicowana, uwzględniająca prawa rodziców do wychowania dzieci zgodny z ich przekonaniami

Relacja końcowa:

„W tym celu należy rozwijać dialog i współpracę ze strukturami społecznymi oraz promować i wspierać świeckich, którzy angażują się jako chrześcijanie w dziedzinie kulturalnej i społeczno-politycznej. Polityka musi zwłaszcza przestrzegać zasady pomocniczości i nie ograniczać praw rodzin.

Dla chrześcijan działających w życiu politycznym zaangażowanie na rzecz życia i rodziny powinno być priorytetem, ponieważ społeczeństwo, które zapomina o rodzinie utraciło swoją otwartość na przyszłość. Stowarzyszenia rodzinne, zaangażowane we wspólną pracę wraz z grupami innych tradycji chrześcijańskich, mają wśród swoich głównych celów, między innymi promocję i obronę życia i rodziny, wolności edukacji i wolności religijnej, pogodzenia czasu pracy i czasu dla rodziny, obrony kobiet w pracy oraz ochronę prawa do sprzeciwu sumienia” (nr 92).

Walka ideologiczna, którą widzimy, a która dotyczy głównie małżeństwa i rodziny, jest w dużej mierze inspirowana ideami Antonio Gramsciego, włoskiego komunisty, zm. w 1937 r. Zauważył on, że instytucje społeczne takie jak szkoła, partie polityczne, media, kościoły i inne odgrywają znacznie większą rolę w zdobyciu i utrzymaniu dominacji aniżeli sama władza polityczna. Wypływa stąd wniosek, że ruch rewolucyjny nie może się ograniczać wyłącznie do obalenia państwa, musi odnieść zwycięstwo także, a może przede wszystkim, w dziedzinie wartości, łamiąc intelektualną i kulturalną dominację klasy rządzącej. A głównym wrogiem dla lewackiej rewolucji jest chrześcijaństwo, Kościół katolicki”

Gramsci pisze: „Cóż może przeciwstawić klasa nowatorska temu gigantycznemu kompleksowi szańców i fortyfikacji klasy panującej? Musi mu przeciwstawić ducha rozłamu, czyli stopniowe zdobywanie własnej świadomości historycznej […] wszystko to wymaga stopniowej pracy ideologicznej. Trzeba niezmordowanie powtarzać własne argumenty […] powtarzanie jest bowiem środkiem dydaktycznym, działającym najskuteczniej na umysłowość ludu...”.

Dziś taką propagandę media umożliwiają bardziej niż kiedykolwiek.

Gramsci odkrył istotny mechanizm, który rządzi współczesnym społeczeństwem: o zakresie wpływów nie decyduje wyłącznie władza polityczna, ale także instytucje społeczne, kulturalne, religijne. Zwycięstwo w tych obszarach aktywności zapewni również władzę polityczną. Potrzebny jest „długi marsz poprzez instytucje” – media, uniwersytety, centra władzy i kultury, także Kościoły, by czynić jest bardziej „otwartymi i tolerancyjnymi”.

Samo jednak przejęcie instytucji nie zapewni hegemonii. Potrzebne jest zniszczenie fundamentów obyczajowych, religijnych, moralnych, na których opiera się stare społeczeństwo: poszanowania religii, przywiązania do instytucji rodziny.

Ten marsz przez instytucje i niszczenie fundamentów tradycyjnych wartości można pokazywać na różnych przykładach, w tym na przykładzie ideologii gender. To jedna z bardziej niebezpiecznych ideologii współczesnego świata. Uderza bowiem w podstawy rozumienia człowieka. Rozmywa biblijną prawdę: „Stworzył Bóg człowieka […] stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27).

Według ideologii gender tożsamość płciowa nie byłaby wymiarem obiektywnie określającym człowieka, ale czymś zależnym raczej od subiektywnego wyboru. Gender uogólnia i podnosi do rangi dogmatu wszelkie szczególne, jeśli nie po prostu chorobliwe przypadki. Ideologia ta jest dziś jednym z podstawowych elementów przetaczającej się od 1968 roku przez świat rewolucji nowej lewicy, która nie troszczy się o ludzi rzeczywiście ubogich i wykluczonych, ale z entuzjazmem popiera takie ideologie jak: propaganda homoseksualna, aborcjonizm, eutanazja, skrajny feminizm, erotyzm, pornografia. Oczywiście ideologie te podane są w odpowiedniej otoczce, aby „prosty lud” mógł je przełknąć.

W tej sytuacji potrzebne jest zainteresowanie się rodziców programami szkolnymi. Potrzeba aktywnych rodziców katolików, którzy będą umieli zabierać głos i bronić swego prawa do wychowania dzieci. Potrzeba katolickich stowarzyszeń rodziców.

Mimo wszystko rodzina w centrum

Mimo wszystkich kryzysów świat wciąż kręci się wokół rodziny. Rodziny ludzkiej i Bożej, można by powiedzieć: rodziny Bożo-ludzkiej.

W Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu czczony jest obraz, który przedstawia nie tylko św. Józefa, ale całą Świętą Rodzinę, co więcej, dwie święte rodziny, ziemską i niebiańską. Na obrazie widzimy dwie Trójce: wertykalną i horyzontalną. W układzie wertykalnym mamy postać Boga Ojca, pod którym znajduje się Duch Święty w postaci gołębicy. Wychodzące od Ducha promienie koncentrują się na postaci 12-letniego Jezusa. Trójcę horyzontalną tworzą Jezus, Maryja i Józef. A zatem w centrum całości znajduje się Jezus, który łączy Trójcę niebieską i Trójcę ziemską, Rodzinę niebiańską i Rodzinę ziemską.

Relacja końcowa, nr 38 cytuje JPII:

„Pismo i Tradycja otwierają nam dostęp do poznania Trójcy, która objawia się z rysami rodzinnymi. Rodzina jest obrazem Boga „który w swej najbardziej wewnętrznej tajemnicy nie jest samotnością, ale rodziną, biorąc pod uwagę, że ma w sobie ojcostwo, synostwo i samą istotę rodziny, jaką jest miłość”

(Jan Paweł II, Homilia wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w Wyższym Seminarium Duchownym w Puebla de Los Angeles, 28 stycznia 1979)”.

 

Jan Paweł II wizytując w 1992 roku parafię Świętej Rodziny w Rzymie powiedział: „Życzę waszym rodzinom […] obecności Świętej Rodziny, jej błogosławieństwa, aby byli tutaj między wami Jezus, Maryja i Józef, ta ziemska Trójca, aby poprzez nią była blisko was Trójca Boska – Ojciec, Syn i Duch Święty”.

Cała rzeczywistość, wszystko, co istnieje, znajduje swój początek w odwiecznej Trójcy Świętej, w tym szczególnie każda ludzka rodzina, czyli ojciec i matka, z których związku rodzi się nowy człowiek. Co więcej, Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, który narodził się z Maryi i którym opiekował się Józef, sprawił, że otworzyła się przed nami droga ku niebu, czyli ku Rodzinie niebiańskiej.